Obserwacja / podglądanie / podpatrywanie ptaków to coraz popularniejsze hobby w naszym kraju. Daleko mu jeszcze do „narodowego sportu Polaków”, jakim bez wątpienia jest grzybobranie, nie mniej jednak stale zyskuje nowych fanów.

 

Birdwatching, czyli odrobina historii.

Birdwatching (z ang. Bird = ptak, watching = obserwacja), czyli amatorskie obserwowanie ptaków to jedna z najstarszych i najpopularniejszych rozrywek na Wyspach Brytyjskich. Plotka głosi, że sam William Shakespeare, był zapalonym ptasiarzem. Dziś jest to popularny sposób spędzania wolnego czasu nie tylko wśród Brytyjczyków, ale też Niemców, Holendrów, Szwedów, Amerykanów i Kanadyjczyków. Jak świat długi i szeroki „ptasiarstwo”, „ptaszenie”, „chodzenie na ptaki”, czy jak tam będziemy to nazywać cieszy się rosnącym zainteresowanie.

 

Obserwacja ptaków – miłe złego początki 😉

Zwykle zaczyna się niewinnie. Widzimy „naszego pierwszego” Bociana, Gawrona, Wróbla, Mewę, albo inny pospolity gatunek. Na początku jest duży entuzjazm i chęć szczera. Szybko okazuje się, że ptaki śpiewają, latają i wszędzie ich pełno. I zaczynają się schody. Okazuje się, że ptaki to kolorowe (albo całkiem szarobure), ruchliwe, baaardzo ruchliwe stwory. Rzadko spędzają dłużej niż 10 sekund w jednym miejscu. Ciężko się im przyjrzeć, ciężko je odróżnić. Przychodzi pierwsza frustracja, a za nią zwykle rezygnacja z tą samą listą wymówek: „wszystkie ptaki są takie same, nie ma szans, żeby je odróżnić”, „wszystkie śpiewają tak samo, nikt normalny nie jest w stanie nauczyć się ich śpiewów”, „mam mało czasu”, „nie będę wstawał o 3 w nocy, żeby chodzić na ptaki”, itp.

 

Obserwacja ptaków – jak zacząć i nie zwariować

Rada nr 1 – wyluzuj

Ptaki są fascynujące, kolorowe i rozśpiewane. Ich obserwacja ma sprawiać przyjemność i relaksować. Widziałeś ptaka, ale nie udało Ci się go rozpoznać? Spoko, będzie kolejna okazja. Jakimś pocieszeniem może być to, że nawet zawodowcy z wieloletnim stażem „w terenie” nie rozpoznają 100% ptaków 😉. To prawda, że ptaki są do siebie podobne, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Tak jest z większością gatunków, choć są też takie ptaki jak Piecuszek i Pierwiosnek, na które można „rzucać okiem” dowolną liczbę razy, a i tak wyglądają identycznie. Bo takie w sumie są i nie ma co się obrażać na rzeczywistość. W takich razach zwykle pomaga ich głos, po którym rozpoznamy je bez pudła.

Rada nr 2 – cierpliwym być musisz i spokojnym

Nauczeni jesteśmy żyć w warunkach, w których wszystko mamy na już, zamawiamy, przychodzimy, odbieramy, mamy. Już teraz, natychmiast, w tej sekundzie. Ptaki tak nie działają. A właściwie działają zupełnie odwrotnie. Do ich obserwacji potrzeba czasu. Sam często łapię się na tym. Idę do parku, albo do lasu. I cisza. Nic się nie dzieje. Bieda myślę, trzeba szukać gdzieś indziej. Tymczasem…

Rada nr 3 – zatrzymaj się

Usiądź spokojnie na ławce, albo na trawniku. Oprzyj się o drzewo. Poczekaj. Minutę, pięć, albo dziesięć. Wiem, że w pędzącym świecie 10 minut spędzone na ławce w parku brzmi jak szaleństwo, ale tak właśnie to działa. Po chwili (dłuższej, lub krótszej) cichy i spokojny dotąd park „ożyje”. Dosłownie. Pojawią się pierwsze Kosy. Zaczną śpiewać Bogatki i Zięby. Po pniach zaczną śmigać Pełzacze i Kowaliki. Na trawniku zobaczysz ociężałe Grzywacze i smukłe Pliszki siwe. Gdzieś w koronie mignie ruda kita Wiewiórki.

Rada nr 4 – zacznij zimą

Najwięcej ptaków można zobaczyć wiosną i jesienią. To pory roku, w których przynajmniej częściowo nakładają się na siebie trzy ważne dla ptaków okresy. Wędrówka (z i na zimowiska) sprawia, że możemy zobaczyć wiele gatunków, które nie przystępują do lęgów w naszym kraju. Sezonu lęgowego, kiedy ptaki są najaktywniejsze, śpiewają, budują gniazda i ogólnie wszędzie ich pełno, oraz zimowania, są bowiem ptaki, dla których Polska jest „ciepłym krajem”, którym spędzają zimę. Wszystko niby fajnie, ale dla początkującego obserwatora, to dużo, za dużo. Dlatego dużo lepiej jest zacząć w spokojniejszym okresie np. zimą. Gatunków jest wtedy mniej, niż wiosną. Ptaki też są wtedy mniej płochliwe, bo oszczędzają każdą porcję energii. Zimą nie ma też na drzewach liści, co zdecydowanie ułatwia namierzenie ptaka siedzącego na gałęzi. To co możliwe w styczniu, w maju, gdy na drzewach będzie pełno liści okaże się prawie niewykonalne.

Rada nr 5 – karmnik najlepszym przyjacielem ptasiarza

Kramnik jest super. Dla ptaków wiadomo, to miejsce, gdzie mogą się najeść do syta. A dla ptakoluba? Zdecydowanie też .Po pierwsze ptaki są w jednym miejscu. Zwykle spędzają w nim dłuższą chwilę, więc mamy więcej czasu na obserwacje. Ale co najważniejsze – są blisko. Czasem dosłownie na wyciągnięcie ręki. Możemy wtedy bez super sprzętu przyjrzeć się ptakom z niewielkiej odległości i wreszcie ogarnąć czym różni się Bogatka od Modraszki, a Wróbel od Mazurka.

Rada nr 6 – rzecz o pochodzeniu

Mój znajomy botanik lubił mówić, że znajomość gatunków roślin, zależy od pochodzenia. Im więcej chodzimy w terenie, tym więcej roślin znamy. Z ptakami jest podobnie. Dlatego na ptaki warto chodzić regularnie. I nie mam tu na myśli cotygodniowych obowiązkowych wypraw na bagna. Ptaki są wszędzie. Mijasz je codziennie w drodze do pracy lub szkoły. Zacznij od tych miejsc, które znasz i w których bywasz regularnie. Jeśli zaczniesz zimą „szału” pewnie nie będzie. W ulubionym parku spotkasz Gawrony, Kawki i Sikory. Ale, uwierz mi, to doskonały początek. Wiosną pierwsze zaczną śpiewać Kosy i Bogatki. Dwa „nowe” głosy do nauczenia się w zupełności wystarczą. Potem, im dalej w wiosnę, tym więcej głosów usłyszysz. Dołączą Pełzacze, Kowaliki, Modraszki, Piecuszki, Pierwiosnki, Szpaki, Muchołówki żałobne i szare, Zięby, Dzwońce, Kulczyki, Pleszki, Kopciuszki i kto wie co tam jeszcze śpiewa w Twoim parku. Będziesz mógł dodawać kolejne głosy do swojej listy i w maju bez problemu wyłowisz z ptasiego koncertu głos Dzwońca, czy Kowalika.

Rada nr 7 – sprzęt do obserwacji

Na koniec o sprzęcie słów kilka. Lornetka to podstawowy sprzęt dla ptasiarza. I zawodowca i tego który dopiero zaczyna swoją przygodę z ptakami. W przypadku wyboru lornetek sprawa nie jest prosta (może pomogą Ci nasze wskazówki: KLIK). Generalnie zasada jest dosyć prosta. Na pewno nie polecamy sprzętu z najniższej półki cenowej. Odpuść wszystkie tanie „cuda” techniki z Ali, albo innego supermarketu. Wybierz najdroższy sprzęt na jaki Cię stać. Ale też nie przesadzaj. Twoja pierwsza lornetka, to nie musi być sprzęt za 2000zł. Szkoda, żeby drogi sprzęt kurzył się w szafce, jak pasja przeminie. Rozsądek podpowiada, że na podstawowy sprzęt trzeba wydać 200-300zł. Sensowny zaczyna się od 500zł w górę. Na początek odpuść lunetę. To drogi sprzęt, więc jeśli nie masz pewności, że Twoje obserwacje ptaków sprowadzą się do patrzenia na morze, lub bezleśne mokradło, nie ma sensu go kupować. Oczywiście z czasem warto w lunetę zainwestować, ale obserwując ptaki w parku, czy ogrodzie można bez niej z powodzeniem żyć.

Rada nr 8 – nie bój się pytać i korzystaj z apek

Żyjemy w tych szczęśliwych dla ptasiarzy czasach, że dostępne są (również darmowe) narzędzia ułatwiające rozpoznawanie ptaków po zdjęciach, czy nagranych głosach. Nie dają 100% gwarancji, ale na pewno pomagają. Pamiętaj też, że zawsze możesz zapytać bardziej doświadczonych obserwatorów. Na fejsbukowej grupie Jaki to pTAK!? udało się nam zgromadzić sporą grupę życzliwych i otartych osób, które chętnie pomagają początkującym fanom ptaków.

 

Ptaki są wszędzie

Nie trzeba na początek jechać nad Biebrzę. Wystarczy usiąść w ogrodzie, lub na ławce pod blokiem. Ptaki tam są nawet, jeśli Ty jeszcze o tym nie wiesz. Zimą wystaw dla nich karmnik. Wiosną powieś budkę lęgową. Zasadź owocujące krzewy, by zapewnić im miejsce do budowy gniazda, odpoczynku i naturalną stołówkę. Nie przejmuj się, zwłaszcza na początku, jeśli wszystkie ptaki wydają Ci się takie same. Z czasem zaczniesz odróżniać wszystkie szczegóły! Niech pTAKi będą w Tobą.