Odkąd są sowy na świecie, możemy się jedynie cieszyć, że nie jesteśmy myszą. Bo, poza wyjątkami, sowy pasjami zajadają się gryzoniami. Do tego stopnia, że tzw. mysie lata, kiedy do myszy i ich krewniacy mnożą się jeszcze chętniej niż zwykle, stają się jednocześnie sowimi latami. Sowięta są wielce żarłoczne, ale pracowitość ich rodziców bywa jeszcze większa. Czasami maluchy siedzą na stosie martwych gryzoni, których nie zdążyły zjeść. Niezbyt to malownicze – tym bardziej, że młode sowy mogłyby wygrać każdy konkurs na najbrzydszą istotę na Ziemi. Ale do czasu, bo któregoś dnia (nocy?) zamieniają się w prawdziwe piękności.

Gdy zabraknie ulubionych myszy, sowy poszukują innych ofiar – a ich lista jest bardzo długa. Szczególnie jeśli jest się Puchaczem - największą sową Europy i jedną z największych na świecie. Wielkie i odważne ptaszysko z czerwonymi ślepiami i rozpiętością skrzydeł sięgającą blisko 2m, może zabić niemal wszystko. Od chrabąszczy, dżdżownic, żab i myszy, poprzez małe Dziki, dorosłe Jastrzębie i Myszołowy, aż do Lisów, Saren i Kozic. Te ostatnie... spycha ze skał. W jego jadłospisie doliczono się 250 różnych gatunków zwierząt! Jest tak pewny siebie, że nawet gniazda często zakłada bezpośrednio na ziemi.

Jako symbol tajemnych mocy i obrządków, sam skrywa nie jedną mroczną tajemnicę. Rzadki w świecie ptaków kanibalizm, zdarza się w szczególnych wypadkach wśród sów. Do tego duże sowy polują na te mniejsze. A Puchacz jest… największy. Nie zawsze motywacją jest jedzenie. Częściej jest nią chęć wyeliminowania konkurencji. Zjawisko znane wśród większości drapieżników – zarówno ptaków jak i ssaków (a które my, ludzie, nierzadko stosujemy w sposób zorganizowany i na masową skalę - w odniesieniu do innych a także własnego gatunku).

Sowy to zabójcy doskonali. Po pierwsze cudownie miękkie pióra, pokryte z wierzchu aksamitnym nalotem i jakby postrzępione na brzegach. Taka budowa powoduje że wokół lecącej sowy nie ma żadnych turbulencji, wirów, czy szumów. Nikt nie słyszy, gdy sowa leci. Ona też nie. Nie wznieca nawet podmuchów wiatru, które mogłyby wychwycić czułe wąsy myszy i norników. Słuch, to najważniejszy z sowich zmysłów. Niektóre różnicują czas w jakim dochodzą do nich dźwięki do wartości 30 milionowych sekundy! I to dla każdego ucha niezależnie. (Też nie umiemy sobie tego wyobrazić.) Co więcej, sowy słyszą w systemie dolby surround. Asymetryczne rozmieszczenie uszu zapewnia im trójwymiarowy obraz dźwięku oraz efekty specjalne wzmacniane przez charakterystyczną szlarę wokół oczu i dzioba, po której dźwięki spływają wprost do uszu. A do oczu światło. Niektóre sowy widzą w nocy tak jak my w zachmurzony dzień.

Wszystko to umożliwia sowom precyzyjne namierzenie ofiary. Potem już tylko nieprawdopodobna koncentracja i utrzymanie celu, nawet jeśli ten szybko się porusza.

Gdy sowa schodzi do uderzenia, jest praktycznie wyłączona. Oczywiście sowy wiedzą o tym i jeśli któraś decyduje się zabić inną sowę, to najczęściej wybiera ten właśnie moment. Robią to też dzienne ptaki drapieżne, które wyprawiają się na sowę. I tak, w jednej chwili, myśliwy staje się zdobyczą.

Puchacz z bliska i dobrze widoczny robi jeszcze większe wrażenie, niż wtedy, gdy jedynie słyszymy dobiegające z mroku nocy, mrożące krew w żyłach puhuuu-hu-uu. Książę Ciemności. Ptak mocy. Odkąd pojawił się na naszych sklepowych T-shirtach, torbach i kubkach,  możemy się nią z Wami podzielić. UHU!

Plemię Ajnów z dawnych Wysp Japońskich miało w zwyczaju chwytać Puchacze i trzymać je w swoich osadach. Przez cały rok ptak był traktowany jak przysłowiowy król. Cała wieś dbała o to, aby niczego mu nie brakowało. Jej mieszkańcy mogli głodować, ale gość musiał być syty i zaopiekowany. Po roku uroczysta procesja z Puchaczem ruszała od chałupy do chałupy. Wszędzie wielki ptak był przyjmowany z największymi honorami. Na koniec, równie uroczyście… duszono Puchacza, opowiadając mu przy tym o wszystkich dobrodziejstwach, jakie spotkały go we wsi. Jednocześnie proszono go, aby po śmierci doniósł do Wielkiego Ducha, jak dobrzy ludzie żyją na Ziemi i wyjednał dla nich wielką życzliwość i moc łask wszelkich. Jakież to ludzkie… Mądre sowy najwyraźniej uczciwie raportowały w zaświatach o tym, co je spotkało na Ziemi, bo Ajnowie już dawno przeszli do historii.

Po latach balansowania na krawędzi, populacja Puchaczy w Polsce wzmocniła się według różnych źródeł liczy 225-380 par. Ocenia się, że w całej Europie, łącznie z Rosją, żyje ich 19-38 tysięcy par.